Odcinek #9 Skandal kawalera d’Argelles, czyli z Gwardii Koronnej do ciężkiego więzienia

Odcinek #9 Skandal kawalera d’Argelles, czyli z Gwardii Koronnej do ciężkiego więzienia

Czasy saskie nie mają w Polsce dobrej prasy. Panowanie Augusta II oraz Augusta III w powszechnej opinii łączy się z powolnym upadkiem państwa i pogrążaniem się Rzeczpospolitej w odmętach politycznego anarchizmu. Swój ciemny okres miała przeżywać również kultura.

Ten obraz epoki saskiej nie jest sprawiedliwy. Podczas kilkudziesięciu lat unii pomiędzy Polską a Saksonią, w Rzeczpopolitej powstało choćby wiele nowych czasopism, które informowały spragnionych czytelników o nowinkach z kraju i ze świata. Chociaż późno, zwiastuny Oświecenia dotarły również do nas. To właśnie za panowania Augusta III powstała w Warszawie Biblioteka Załuskich – pierwsza biblioteka publiczna w historii Polski, będąca także jedną z pierwszych w całej Europie. W bibliotece zebrano setki tysięcy pozycji, wśród których znalazło się miejsce dla bezcennych dokumentów, takich jak korespondencje królów, czy archiwa najważniejszych rodów Rzeczpospolitej. Podziwiali ją i zazdrościli jej Polsce cudzoziemcy. Tym większy smutek budzą jej tragiczne losy – pod koniec XVIII wieku zbiory zostały zrabowane przez Rosjan, by na szczęście wrócić później do Polski (niestety jedynie częściowo) i jeszcze raz ucierpieć w wyniku podpalenia przez Niemców w 1944 roku.

Powodów do wstydu nie miały również wielkie miasta Prus Królewskich: Gdańsk, Toruń oraz Elbląg. Nad Motławą Oświecenie pojawiło się najszybciej. Prężnie działały tutaj towarzystwa naukowe, zrzeszające wybitnych przyrodników, których ogrody botaniczne i prywatne kolekcje były czymś w rodzaju pierwszych muzeów. W mieście wykształciła się grupa uczonych mieszczan, którzy prężnie zaangażowali się w rozwój medycyny, nauk przyrodniczych i prawa. Do gości odwiedzających gdańskich uczonych należały najważniejsze osoby ówczesnej Europy, nie wyłączając samego imperatora Wszechrosji – Piotra Wielkiego.

Nie zapomnij śledzić Makabresek na Spotify, Apple Podcast i wszędzie tam, gdzie słuchasz swoich ulubionych podcastów: YouTube , Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts, Facebook

Nie możemy więc malować obrazu Rzeczpospolitej epoki saskiej jedynie w czarnych barwach. Był to niesamowicie interesujący i barwny okres; obfitujące w niezwykłe wydarzenia czasy, w których żyło wiele fascynujących osobowości. O jednej z nich opowiemy w dzisiejszej Makabresce. Jest to historia o skandalu, ucieczce…oraz o pobycie w jednym z najcięższych więzień w kraju, stanowiącym przeżycie w istocie makabryczne.

Niepokoje w Toruniu bramą do kariery

Dawna Rzeczpospolita jak magnes przyciągała cudzoziemców, którzy szukali tutaj sposobów na zrobienie kariery. Znajdowali się wśród nich kupcy, lekarze, artyści, architekci oraz żołnierze. Wśród tych ostatnich znalazł się kawaler Jacques, nazywany w polsce Jakubem, d’Argelles [czyt. Darżel]. Z późniejszych notatek prasowych dowiadujemy się, że d’Argelles pochodził z Fleurance [czyt. Floras] we francuskiej Gujennie. W Rzeczpospolitej wojak służył w randze majora w szeregach Gwardii Koronnej.

Formacja ta należała do cudzoziemskiego autoramentu, czyli była wzorowana na armii zachodnioeuropejskiej. Gwardziści mieli być odpowiedzialni za ochronę osoby króla oraz jego rezydencji, dlatego przebywali przede wszystkim w Warszawie. Ale zdziwi się ten, który wyobraża sobie karne i zdyscyplinowane wojsko!

Portret Augusta II Mocnego. Źródło: Wikimedia Commons

Jędrzej Kitowicz, baczny obserwator otaczającej go rzeczywistości, pozostawił po sobie bezcenny opis obyczajów czasów saskich. Opisując gwardię pieszą koronną, stwierdził iż „przyjmowała każdego, kto tylko chciał służyć, chociażby najniższej miary, byle nie chromy, ślepy, kulawy i garbaty. Była to matka powszecha wszystkich kosterów, szulerzy, krnąbrnych rodzicom synów, utracjuszów lub jakim ciężkim wtystępkiem do ucieczki przymuszonych (…)”. No dodatek odważni gawrdziści często szukali na mieście okazji do wypróbowania swoich umiejętności. Chodzili po szynkowniach i karczmach, licząc na bójkę, i nie przejmowali się perpektywą czekającej ich kary. Ich ulubionymi przeciwnikami byli drabanci królewscy, czyli regiment sprowadzony z Saksonii, cieszący się wyjątkową sympatią władcy. Kandydaci na drabantów byli wybierani ze względu na swój duży wzrost…oraz przyjemną aparacyję. Z tego powodu gwardziści koronni specjalnie atakowali drabantów, raniąc im twarze. Wywoływali tym wściekłosć króla, który beształ oficerów gwardii. Koniec końców, monarcha odeslał ulubionych żołnierzy do Saksonii, bowiem nawet najbardziehj sroga kara nie odstraszała zuchwałych gwardzistów…Słynęli oni również z zamiłowania do oszukiwania. Jak stwierdza Kitowicz, „mieli także gwardyjacy doskonalszy od innych regimentów talent oszukaństwa, kuglarstwa i wyszukanej kradzieży”. Jedną z ich ulubionych rozrywek stanowiła gra w kubki. Zadaniem biorących udział w grze przechodniów było odgadnięcie, pod którym z trzech kubków żołnierz schował woskową kulkę. Kto zgadł – wygrywał. Zasady gry nie były więc skomplikowane, jednak dzięki sprawności i oszustwom to gwardziści zgarniali zazwyczaj całe pieniądze, co jakiś czas dając wygrać niewielkie kwoty innym graczom, aby ich całkiem nie odstraszyć.

Oprócz gwardii pieszej w Warszawie stacjonowały oddziały gwardi konnej koronnej, które cieszyły się nieco większą estymą.

W takiej to armii służył major d’Argelles. Po raz pierwszy zrobiło się o nim głośno w 1724 roku, kiedyto został wysłany przez króla do Torunia. W mieście wrzało. Długoletnie niesnaski pomiędzy katolikami i protestantami w końcu przerodziły się w krwawe zamieszki na ulicach. Bezpośrednią przyczyną zajsć było napięcie na katolickiej lipcowej procesji przy kościele św. Jakuba. Kiedy młodzi uczniowe kolegium jezuickiego zaczęli spierać się z uczniami protestanckiego Gimnazjum Akademickiego, dyskusja szybko przerodziła się w zaciętą bójkę. Eskalacja konfliktu nastąpiła po uwzięzieniu luterańskiego zakładnika w murach kolegium. Rozsierdzeni luteranie zdemolowali zabudowania kolegium jezuitów, którzy cieszyli się wyjątkowo złą sławą.

Wobec powszechnego oburzenia katolickiej szlachty, król August II postanowił działać szybko i zdecydowanie, licząc na zwiększenie swojej popularności. Wszczęto postępowanie, po którym skazano na śmierć prezydenta i burmistrza oraz dwunastu uczestników zajść. Ten wyjątkowo surowy wyrok oburzył mieszczan. Sprawą zainteresowali się również przedstawiciele obcych mocarstw. Ostre reakcje Prus i Anglii nieomal doprowadziły do zbrojnej interwencji, która w końcu nie doszła do skutku dzięki poparciu udzielonemu Rzeczpospolitej przez katolickie państwa.

W toku procesów władca wysłał do Torunia dwie kompanie Gwardi Koronnej, którą dowodził nie kto inny, jak właśnie major Jakub d’Argelles. Został on również mianowany komendantem miejskiego garnizonu, zaś swojego poprzednika, kapitana Wattera, zamknął w celi.

Kradzież, ucieczka z kochanką i skandal na całą Rzeczpospolitą

Przez kilka kolejnych lat d’Argelles musiał wiele nauczyć się od swoich kreatywnych wojaków, i, jak później zrelacjonuje “Kurier Polski”:

…lecz tej funkcji swojej na złe zażywał, kiedy pewny worek z pieniędzymi regimentowymi odpieczętowawszy, z niego 2475 czerwonych złotych wyjął, a na to miejsce samych ledaco szostaków nakładł, do tego różne summy na kredyt regimentu pozaciągał i z pewną białogłową lekkomyślną uszedł do swego kraju.

Już sam ten wyczyn był wielkim skandalem, bo oto oficer królewski splamił honor munduru, ukradł pieniądze, i u boku pewnej kobiety uciekł do Francji! Być może gdyby zaszył się gdzieś na gujeńskiej prowincji dożyłby spokojnej starości dzięki funduszom skradzionym Gwardi Koronnej…

Portret Anny Orzelskiej. Źródło: Wikimedia Commons

Los jednak chciał inaczej. D’argelles zaczął wysyłać do Polski listy , w których na szwank wystawiał honor Jana Baptysty Renarda, pułkownika wojsk saskich. Dzielny wojak, biorący udział w licznych wojnach, szybko dochrapał się szlachectwa i urzędów. Jednak to nie kompetencje były źródłem jego powodzenia…a siosta, Anna Katarzyna Renard. Na początku panowania króla Augusta II między nią a władcą wywiązał się płomienny romans, który zakończył się narodzinami dziecka i licznymi zaszczytami, które spłynęły na rodzinę Renardów. Chociaż Anna Katarzyna zmarła w 1721 roku, król oficjalnie uznał ich córkę za swoją naturalną córkę. Otrzymała ona nazwisko „Orzelska” oraz tytuł hrabiny. Córka Augusta II słynęła nie tylko ze swojej urody, ale również z barwnego trybu życia – uwielbiała skandale, używki, romanse i wszelkie przyjemności życia dworskiego. D’argelles, szargając opinię pułkownika, który był wujem królewskiej córki, naraził się na gniew samego monarchy. „Kurier Polski” donosił:

Poczym fo z Franci wydano i w pomienionym krygrechcie rak osądzono: naprzód infamią wieczną, złamaniem szpady i biciem w gębę przez kata, potym ucięciem ręki prawej i powieszaniem na szubienicy skarano.

Król jednak wykazał się wielką łaskawością, i wyrok złagodził. Wykonano go na rynku warszawskiego Nowego Miasta. Podoficer aresztu wojskowego podał szpadę katowi, który ją złamał ku wstydowi d’Argellesa, a resztkami obił głowę skazanego i „uderzeniem ręką w gębę kalumnie delinkwentowi dał połykac”. Cała scena została uwieczniona w niemieckiej akwaforcie, którą możecie obejrzeć na naszej stronie internetowej.

To jednak nie był koniec kary, która czekała majora-oszusta. Raz jeszcze zajrzyjmy do relacji z prasy: „Po egzekucji z placu go wzięto i na wozie już w pogotowiu będącym do Gdańska do Raspel-hauzu albo domu tego, gdzie włnę czeszą i podobnież znajdują się delinkwentowie na fozgonne zawieziono więzienie”. Jednym słowem, d’Argellesa czekało dożywocie w ciężkim gdańskim więzieniu.

Akwaforta przedstawiająca wykonanie wyroku na d’Argellesie. Za H. Widacka, „Złagodzony wyrok”

Raspelhaus – jedno z najcięższych więzień kraju

Na pewno nie możemy zazdrościć majorowi jego losu. W 1691 roku wybudowano w kompleksie Zuchthausu nowy budynek: Raspelhaus, czyli najcięższe więzienie w mieście. Wysyłani tutaj skazańcy, mający na sumieniu poważne przestępstwa przebywali w zamknięciu dużo dłużej; część odbywała tutaj karę dożywotniego więzienia. W przypadku Raspelhausu władze nie miały wielkich nadziei co do reedukacji więźniów: katorżniczą pracę traktowano w tym wypadku jako karę cielesną, a po odbyciu wyroku przestępcy najczęściej byli wyganiani poza mury miejskie, i co za tym idzie, wyrzucani z miejskiej społeczności. Nie dbano również o dusze więźniów w Raspelhausie, bowiem nie uczestniczyli oni w żadnych zajęciach religijnych. Na noc więźniów przykuwano do więziennych murów. Jaką pracę wykonywali więźniowie? Przede wszystkim obróbkę drewna brazylijskiego za pomocą pilników (raszpli, niem. raspel), z którego uzyskiwano barwniki. Ponura sława gdańskiego Raspelhauzu dotarła więc i do samej stolicy. W 1737 roku Dom Poprawy i Raspelhaus odwiedził litewski magnat, Michał Kazimierz Radziwiłł. W swoim pamiętniku zapisał krótko: byłem w cuchthauzie i tam widzieliśmy różnego rodzaju ludzi nieszczęśliwych. Kto wie, może wśród nich znajdował się d’Argelles?

Fragment planu Gdańska z 1809 roku. Źródło: Archiwum Map Pomorza Gdańskiego

Ten odcinek Makabresek został przygotowany i zrealizowany przez Alicję i Michała Ślubowskich. Po więcej informacji związanych z podcastem odwiedź naszą stronę internetową – www.makabreski.pl oraz profil na Facebooku. Na naszej stronie internetowej znajdziesz transkrypcję odcinka oraz literaturę dla chcących wiedzieć więcej. Nie zapomnij śledzić Makabresek na Spotify, Apple Podcast i wszędzie tam, gdzie słuchasz swoich ulubionych podcastów. Jeżeli podoba ci się to, co robimy, oceń Makabreski w swojej aplikacji i daj znać swoim bliskim – to najlepszy sposób na rozwój podkastu! Ale przede wszystkich dziękujemy wam, słuchacze i słuchaczki – bez was nie byłoby Makabresek.

Nie zapomnij śledzić Makabresek na Spotify, Apple Podcast i wszędzie tam, gdzie słuchasz swoich ulubionych podcastów: YouTube , Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts, Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *