Odcinek #4 WIĘZIENIA Z PIEKŁA RODEM

Odcinek #4 WIĘZIENIA Z PIEKŁA RODEM

Wilgotne, pozbawione światła słonecznego lochy budziły strach nie tylko w sercach przestępców, ale również niewinnych obywateli. Czeski poeta, Wacław Żebracki, w swoim poemacie z 1630 roku tak opisał wrażenia ze spaceru w pobliżu gdańskiej Wieży Więziennej: Ale dokąd to ja zachodzę? Tu pod te zamknięcia ciemne, do budynku bez słońca, gdzie trzeba siedzieć dla oczyszczenia się z win, gdzie winnych zamknęły kajdany w odgrodzonym karcerze, słyszę już jęki, słyszę odgłos bicia, ciężki zgrzyt żelaza, wleczone łańcuchy.

Te ponure miejsca były czymś więcej niż tylko przestrzenią. Miały stanowić jednocześnie symbol sprawiedliwości i nieuchronnej kary czekającej wszystkich, którzy naruszają porządek społeczny. Dla rządzących więzienie było również niezwykle istotnym potwierdzeniem władzy, którą mogli sprawować nad ludźmi znajdującymi się w obrębie jego murów.

Nie zapomnij śledzić Makabresek na Spotify, Apple Podcast i wszędzie tam, gdzie słuchasz swoich ulubionych podcastów: YouTube , Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts, Facebook

Opowieść o dawnych więzieniach i lochach może mrozić krew w żyłach. Przerażające warunki, które w nich panowały oraz tortury, którym byli poddawani ciężko sobie dzisiaj wyobrazić. Do dzisiaj w wielu polskich miastach zachowały się dawne miejsca przetrzymywania i torturowania przestępców, chociaż teraz stanowią raczej atrakcję turystyczną, a nie symbol nieuchronnej kary. Jakie tajemnice kryją się w tych murach?

W średniowieczu i epoce nowożytnej więzienia znacznie różniły się od współczesnych instytucji. Przede wszystkim, pobyt w lochu był traktowany jako areszt w oczekiwaniu na proces, sam w sobie był też karą cielesną. Długoletnie kary więzienia praktycznie nie istniały. Dużo większy nacisk kładziono na kary fizyczne oraz pieniężne. Więzienia najczęściej sytuowano w podziemiach siedziby miejskich władz bądź wieżach. W Toruniu główne więzienie znajdowało się w podziemiach Ratusza Staromiejskiego, zaś w Gdańsku w osobno stojącym kompleksie Wieży Więziennej i Katowni. W wielu mniejszych miejscowościach więzienia znajdowały się w wieżach przy zamkach. Od niemieckiego słowa TURM, oznaczającego wieżę, powstało polskie słowo TURMA, oznaczające więzienie.

Najciemniejsze (często najgłębsze) cele były przeznaczone dla najgorszych przestępców, zwykle oczekujących na egzekucję. Wielu kryminalistów nie dożywało wykonania wyroku. Przebywanie w lodowatym, ciemnym pomieszczeniu pełnym wilgoci bywało równie zabójcze co szafot czy ścięcie mieczem. Przebywanie, choćby jak najkrócej, w ciasnym pomieszczeniu w którym śmierdziało zgnilizną, pleśnią i odchodami było okrutną karą. Torturą były też niewielkie posiłki i przebywanie w towarzystwie szczurów i robactwa, dzielącego niewielką przestrzeń z osadzonym.

Fragment planu Torunia z połowy XVII wieku. Źródła: Polona.pl

Turma w Toruniu

Przenieśmy się do Torunia, który w epoce nowożytnej przeżywał swój rozkwit i należał do grona najlepiej rozwiniętych miast Rzeczypospolitej. Tutaj główne więzienie znajdowało się w podziemiach gotyckiej wieży Ratusza Starego Miasta. Ta imponująca budowla jest najstarszą częścią całego kompleksu, i zarazem jedną z najważniejszych dominant panoramy starego Torunia. Wieża była również architektoniczną manifestacją przywilejów i autonomii, którą cieszyli się tutejsi mieszczanie.

Do toruńskiej turmy trafiali najbardziej zatwardziali i niebezpieczni złoczyńcy. Więzieniem opiekował się specjalny nadzorca (a nie kat, jak w wielu innych miastach), zwany Stockmeistrem [czyt. sztokmajstrem], który dodatkowo miał pod sobą kilku pomocników, zwanych pachołami turemnymi bądź ceklarzami. Wszyscy oni podlegali władzy toruńskiego burgrabiego, czyli nominalnego przedstawiciela króla w mieście. Nie cieszyli się jednak oni dużym szacunkiem mieszczan-, bowiem podobnie jak kat funkcjonowali na granicy dwóch światów: tego praworządnego i tego nieczystego, związanego z przestępczością i śmiercią. Toruński personel więzienny pomagał katowi w jego innych, nieprzyjemnych obowiązkach: nie tylko wykonywaniu kar śmierci, ale również w wywozie nieczystości miejskich i czyszczeniu kloak, kanałów i ścierwa zalegającego na ulicach.

Co ciekawe, w łacinie Stockmeistra nazywano „magister cippi” (czyt. magister sipi). „Cippus”, czyli łacińskie słowo oznaczająco więzienie, było źródłem polskiego określenia „ciupa”!

Ceklarze nie tylko pilnowali więzienia, ale również pełnili funkcję nowożytnych policjantów, chwytających złodziei i innych zbirów na ulicach Torunia. Nazywano ich pachołami turemnymi, bowiem uchwyconych przestępców wrzucali do „turmy”. Dodatkowo byli oni odpowiedzialni za torturowanie więźniów i wykonywanie wyroków mających na celu pohańbienie kryminalistów, takie jak powieszenie, łamanie kołem czy spalenie na stosie.

Wieża ratuszowa nie była jedynym więzieniem w Toruniu. Spacerując wzdłuż południowego ciągu murów miejskich, miniemy z pewnością charakterystyczną Krzywą Wieżę. Ten uroczy budynek to pozostałość średniowiecznej baszty, która wskutek osuwających się piasków przekrzywiła się w jedną stronę. Od XVIII wieku Krzywa Wieża służyła jako karcer dla kobiet. Do przetrzymywania więźniów używano również lochów baszty Koci Łeb oraz podziemi nieistniejącej dzisiaj Bramy Paulińskiej, zwanej również Więzienną.

Więzienie w największym mieście Rzeczpospolitej

Opuśćmy teraz Toruń i przenieśmy się na północ, do Gdańska – największego miasta Prus Królewskich i całej dawnej Rzeczpospolitej. W ogromnym portowym mieście, pełnym lokalnych i obcych kupców i marynarzy, nie brakowało również ludzi którzy prowadzili bardziej szemraną działalność. Liczne gospody, słynne gdańskie piwo i sprowadzane zza granicy wino również mogły być źródłem kłopotów z prawem; nie mówiąc już o zwykłych emocjach dnia codziennego.

Pierwsze główne więzienie również w Gdańsku umiejscowiono przy Ratuszu; oprócz tego funkcję więzienia pełnił Baszta Kotwiczników, w której samobójstwo popełnił Simon Matern, słynny rozbójnik. Jednak najsłynniejszą gdańską placówką służącą do przetrzymywania więźniów miała stać się Wieża Więzienna. Po przesunięciu murów obronnych Gdańska w XVI wieku kompleks Przedbramia, który stracił swoją dawną funkcję, został przez mieszczan zaadaptowany do nowej roli. Na przełomie XVI i XVII wieku wieża została przebudowana, zaś w jej sąsiedztwie, na bazie dawnej Bramy Przedniej, powstała wyjątkowo ozdobna Katownia. Oba budynki były połączone murami, tworzącymi tzw. szyję.

Wzrok każdego wjeżdżającego główną bramą do Gdańska musiał również spocząć na tych dwóch symbolach miejskiej sprawiedliwości. Zapewne wokół budynków musiały rozlegać się jęki, szczęk łańcuchów i głośne złorzeczenia skazańców, co w zamierzeniu władz miało odstraszyć przed popełnieniem przestępstwa w granicach miejskiej jurysdykcji.

Złamać prawo – to nie była trudna sztuka. Oprócz najcięższych przewinień, takich jak zabójstwo czy dzieciobójstwo, do przestępstw zaliczano również udowodnione cudzołóstwo, kazirodztwo, bluźnierstwo czy prostytucję. Liczne były bójki i kradzieże, a gdański wymiar sprawiedliwości był surowy – karał nawet patrycjuszy czy przebywającej w mieście szlachty.

Złapanego i osadzonego przestępcę zamykano w Wieży Więziennej. Jeżeli został skazany na karę śmierci, oczekiwał końca swojej ziemskiej wędrówki w jednej z trzech ciemnych, wilgotnych cel leżących blisko przejścia do Katowni. Miały one własne nazwy: Lis, Zając oraz Kain i Abel (Fuchs, Hase, Kain und Abel). Ich położenie nie było dziełem przypadku – w budynku Katowni za pomocą tortur wymuszano zeznania, ponieważ przyznanie się do winy traktowano jako królową dowodów.

Wieża Więzienna i Katownia w Gdańska, 1686 r. Źródło: Pomorska Biblioteka Cyfrowa

O pobycie w Wieży myślano jako o karze cielesnej, ponieważ w rzeczywistości więźniowie spędzali dużo czasu poza nią. Skazani, prewencyjnie przykuci do taczek, bez względu na warunki pogodowe musieli pracować przy budowie lub naprawianiu miejskich fortyfikacji, co oczywiście mogło rodzić myśli o próbach ucieczki, które zresztą czasem miały również miejsce – dlatego na specjalnie do tego wyznaczonym funkcjonariuszu spoczywał obowiązek pilnowania więźniów podczas wykonywanej pracy.

Cele miejskiego więzienia znajdowały się na trzech poziomach. Pierwszą kondygnację zajmowała bezimienna cela skazanych na prace przymusowe oraz cele Sowa i Fortuna. Na drugiej kondygnacji znajdowało się aż 8 cel – wspomniane już trzy, przeznaczone dla najbardziej zatwardziałych, oraz kolejnych pięć: Baran, Byk, Świnia, Kruk oraz Wilk (Wiedder, Stier, Schwein, Rabe, Wolf). Cele dla wyjątkowo zatwardziałych kryminalistów znajdowały się również w Katowni. Łącznie w całym kompleksie więziennym znajdowało się 19 cel.

Los więźniów nie był godny pozazdroszczenia. Rzeczywistość w ciężkim więzieniu oznaczała nie tylko chłód i niewygody, ale również ciągłą obawę o swoje życie. Podczas chłodnych miesięcy codziennością były odmrożenia (zachowały się zapiski o wzywaniu balwierzy do więźniów), jednak musiano również obawiać się współwięźniów – wśród osadzonych zdarzały się pobicia a nawet próby morderstw, niekiedy zakończone powodzeniem.

Agresja osadzonych dotykała niekiedy również personel więzienny. W 1696 r. zanotowano incydent: wściekły więzień zaatakował deską z wbitym gwoździem nadzorcę, dotkliwie raniąc go w głowę. Co mogło tak zdenerwować więźnia? Możliwe że dodatkowa kara nałożona za złe sprawowanie – chłosta lub czasowe pozbawienie posiłku.

Niemiecka nazwa Wieży Więziennej – Stockturm – nie wzięła się od więzienia, a od dyb: drewnianych lub żelaznych pęt zakładanych więźniom w celu ich przetrzymania lub ukarania. Główny nadzorca nosił więc, podobnie jak w Toruniu, tytuł Stockmeistra. Ten miejski funkcjonariusz nie był byle kim: spoczywała na nim spora odpowiedzialność, co miało swoje odbicie również w zarobkach: i tak w 1670 r. Zarobił 260 grzywien, co było naprawdę porządną kwotą.

Co należało do obowiązków gdańskiego nadzorcy? Zbiór przepisów z 1719 r. wymienia konieczność złożenia przysięgi na wierność Radzie Miejskiej, opiekę nad całym więzieniem i nadzór nad osadzonymi (w tym przeciwdziałanie próbom ucieczek). Oprócz tego nadzorca był też symbolicznym opiekunem kluczy – które przecież w takim miejscu były przedmiotem o szczególnej wadze. Oprócz tego nadzorca musiał sprawdzać codziennie zajęte cele i dokonywać inspekcji więźniów – trzeba było sprawdzić czy nie mają przy sobie żadnych rzeczy, które mogłyby im pomóc w ucieczce lub zranieniu siebie lub innych. Oprócz tego w gestii nadzorcy było kontrolowanie wszelkich kontaktów ze światem zewnętrznym – sprawdzanie przychodzących i wysyłanych listów oraz rewizja żywności wysyłanej do więzienia.

Oczywiście nadzorca miał pod sobą inny personel. W połowie XVII wieku zaliczali się do niego: odźwierny (Pförtner), który sprawował pieczę nad bramami i drzwiami, karbowy (Häscher), pilnujący i w potrzebie dyscyplinujący więźniów oraz profos więzienny (Karren-profoß) który nadzorował osadzonych podczas wykonywania prac przymusowych. Piszący ok 1700 r. swoje dzieło Beschreibung derer vornahmesten Gebaude in der Stadt Dantzig Bartłomiej (Barthel) Ranisch budowniczy miejski i badacz architektury,opisał również Zespół Przedbramia. Wśród personelu więzienia wymienia dwóch kluczników – przedniego i tylnego – więc zapewne ilość i funkcje więzienników zmieniały się z upływem kolejnych dekad.

Badania archeologiczne przeprowadzone na terenie byłej latryny Wieży Więziennej rzuciły światło na zawartość talerzy dawnych pracowników i nieszczęsnych lokatorów tego miejsca, których zawartość znacznie się od siebie różniła.

Nadzorca i jego pracownicy mieli do dyspozycji produkty spożywane ówcześnie przez wszystkich gdańszczan (chleb i kasze), ale znaleziono również ślady pokarmów luksusowych – do takich należał np. ryż. Stosowano również przyprawy – oprócz powszechnych w Gdańsku, takich jak kminek, gorczyca czy kolendra, archeolodzy znaleźli ślady po amonku rajskim, pieprzu i zielu angielskim, które były dostępne jedynie lepiej sytuowanym. Na talerzach pojawiały się też liczne owoce (gruszki, wiśnie, śliwki, agrest), czasami pochodzące z licznych statków zawijających do Gdańska z towarami orientalnymi – stąd figa, winorośle i orzechy włoskie. Liczne pozostałości warzyw mogą być śladem po zupach, chętnie spożywanych w Gdańsku. Jeżeli chodzi o mięsa, powszechna była wołowina, baranina i wieprzowina.

Dieta więźniów była uboższa i często uzależniona od pomocy z zewnątrz, chociaż to na nadzorcy spoczywał obowiązek wyżywienia skazanych. Podstawą ich wyżywienia były produkty mączne (owsianki, placki), warzywa i pieczywo. Wysunięto też ponurą teorię: możliwe że więźniowie spożywali mięso psów, co sugerują ślady znalezione na psich czaszkach. Psy były wykorzystywane przez załogę Wieży do pilnowania całego kompleksu; niewykluczone również że szczątki zwierząt są pozostałością po hyclowskiej działalności kata. Jeżeli jednak rzeczywiście mięso psów było wprowadzone do diety więźniów, działo się tak zapewne w chwilach niedoboru innego pożywienia – podczas głodu, wojny lub zarazy. Wszystkie posiłki przygotowywano w pomieszczeniu znajdującym się w Katowni.

W XIX wieku wieku większość starych, mających jeszcze średniowieczny rodowód więzień, przestawała pełnić swoje funkcje. Zaczęto wznosić nowe gmachy, bardziej przystosowane do wymogów rodzącej się współczesności. Brytyjczyk Jeremy Bentham pod koniec XVIII wieku zaprojektował panoptikon: plan więzienia-rotundy , w którym strażnicy ukryci za weneckimi lustrami mogli obserwować więźniów pozbawionych wiedzy, czy w danym momencie wzrok personelu spoczywa właśnie na nich. Projekt Benthama miał wpływ na rozwój architektury więziennej w XIX wieku. Co ciekawe, to właśnie w Toruniu do dzisiaj można podziwiać neogotycki obiekt, który był bardzo mocno inspirowany ideami angielskiego prawnika i filozofa. To słynny Areszt Śledczy wzniesiony w 1866 roku.

Kto wie, może dzisiaj, odwiedzając dawne więzienia i miejsca tortur, uda nam się usłyszeć echo jęków, zgrzytów żelaza i wleczonych łańcuchów?

Ten odcinek Makabresek został przygotowany i zrealizowany przez Alicję i Michała Ślubowskich. Po więcej informacji związanych z podcastem odwiedź naszą stronę internetową – www.makabreski.pl oraz profil na Facebooku. Na naszej stronie internetowej znajdziesz transkrypcję odcinka oraz literaturę dla chcących wiedzieć więcej. Nie zapomnij śledzić Makabresek na Spotify, Apple Podcast i wszędzie tam, gdzie słuchasz swoich ulubionych podcastów. Makabreski są objęte patronatem portalu Historykon.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *